About happiness and wishes

PF2015-www
pl

This is a real story, it happened to me few weeks ago. I was there, I saw her and I heard her. She gave me a great moment of happiness and I hope she will enjoy her Christmas and New Year! All the best to all of you! Enjoy every minute of your life! Calm down and observe the world! Don’t rush! Breathe!



O BYCIU SZCZĘŚLIWYM I ŻYCZENIACH

Oto prawdziwa historia, która przytrafiła mi się kilka tygodni temu na jednym z lotnisk Królowej.

Zgodnie z własną tradycją, raz do roku udaję się do jednego z fast food’ów (tym razem do przybytku Króla), by cierpieć i upewnić się, że nieustająco nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej. A lotnisko to świetne wręcz miejsce do wszelkich wybryków natury człowieczej. To miejsce idealne, wycinające z kontekstu żywoty przylatujących i odlatujących, którzy nagle przestają mieć wpływ na cokolwiek. Są najzwyczajniej uziemieni.

Usiadłam na krzesełku prawie barowym i wbiłam zęby w krwawe mięsiwo, lub coś co mięsiwo przypominało. Obserwowałam ludzi, udających się z lewa na prawo i z prawa na lewo, siedzących, stojących, kupujących, dzwoniących, piszących, jedzących i robiących te wszystkie inne rzeczy, które na lotniskach się robi. Zawsze zastanawiam się dokąd oni zmierzają. I nagle, zupełnie nieoczekiwanie, w me myśli wtargnął śpiew. „Don’t worry, I’m happy” – usłyszałam. Damski głos zmienił tekst z piosenki, gdzie nakaz „Nie martw się, bądź szczęśliwy”, został zastąpiony prostym stwierdzeniem „Nie martw się, jestem szczęśliwa”. Dama o srebrnych włosach nuciła radośnie, sprzątając stoliki, usuwając resztki zimnych tłustych frytek i wycierając kałuże słabej lurowatej kawy. W szarym garniturku poprawiała papierowe korony, kuszące dziatki do przybycia właśnie tutaj. Po jej akcencie poznałam, że pochodzi z południowej krainy. Z krainy słońca, plaż i błękitu nieba. I swoją radością życia zaraziła mnie od razu! Wizyta w fast food’owym przybytku przeobraziła się w magiczne, mistyczne prawie, przeżycie. Bo przecież nie chodzi o to, co robimy, czym się zajmujemy, ale o to czy jesteśmy szczęśliwi, czy to daje nam frajdę.

Najlepszości w Nowym Roku! Uważności! Zatrzymania się, choćby na chwilę, i głębokiego oddechu! Słońca i radości życzę!

eng

About non-existent flour, Christmas and Toulouse-Lautrec Fruit Cake

pl

Henri wrote: “In an English grocery store get yourself some Cakeoma flour.” First of all – the nearest English grocery store is a few hours from my house. Second problem – Cakeoma flour doesn’t exist any more. Henri! I hope you’ll be happy eating cake made from regular flour and seeing a beautiful design for your favorite Cakeoma flour, which I found on the internet (perhaps you’ll learn something about the internet Henri?).

cakeoma

This is a beautiful recipe- a cake with English influence. Great for Christmas time and you can make it weeks before! I made two Fruit Cakes – the first based 100% on TL’s recipe, where you need to soak raisins in alcohol before adding them to the pastry. And the second one inspired by his recipe, but in my own way.

FRUIT CAKE (inspired by Toulouse-Lautrec, Maurice Joyant)

– 400g flour
– 200g butter
– pinch of pink Himalayan salt
– 250ml (or even more) milk
– 2 organic eggs
– 400g raisins
– zest and juice from 2 oranges

Make a dough with the flour, salt and butter till you obtain small crumbs. Let it rest for at least half an hour. Add milk, eggs, orange juice, raisins and orange zest. Mix it well. You should have a consistency similar to the batter for American pancakes. Put it into a mold and bake in a preheated oven 180 C degrees for about 1.5 hours.

fruit-cake-di

When it cools down you need to hide this cake and try to add to it every day a little of your favorite alcohol (I used rum). This cake is very very heavy, you could kill somebody with it, so please remember – slice it thinly and serve with sour cream, mixed with icing sugar and grated tonka beans (if you don’t add alcohol to the cake you can add it to the cream, and some orange zest too).



O NIEISTNIEJĄCEJ JUŻ MĄCE, BOŻYM NARODZENIU I KEKSIE

Henryk napisał: „W angielskim sklepie kup mąkę.” Po pierwsze – najbliższy sklep angielski znajduje się co najmniej kilka godzin ode mnie. Po drugie – mąka „Cakeoma” już nie jest produkowana. Henryku! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony z mojego keksu ze zwykłą mąką i użycia grafiki z Cakeomy, którą znalazłam w internecie (może przy okazji nauczysz się czegoś o samym internecie Henryku?).
Oto cudowny przepis z pewnością zainspirowany kuchnią brytyjską. Wspaniały na Boże Narodzenie, szczególnie, że możesz upiec ciasto kilka tygodni przed. Ja upiekłam dwa – pierwsze dokładnie według przepisu TL (gdzie rodzynki należy namoczyć w alkoholu przed wymieszaniem z ciastem). W drugim cieście przepis uznałam jedynie za twórczą inspirację.

KEKS – „Fruit cake” (inspiracja: Toulouse-Lautrec, Joyant)
– 400g mąki
– 200g masła
– różowa sól himalajska
– 250ml (lub więcej) mleka
– 2 jajka
– 400g rodzynek
– skórka i sok z 2 pomarańczy

Zrobić ciasto, mieszając mąkę, sól i masło do uzyskania „kruszonki”. Odstawić na minium ½ godziny. Dodać mleko, jajka, sok pomarańczowy, rodzynki i skórkę pomarańczową. Wymieszać dokładnie (uzyskana masa powinna mieć konsystencję ciasta na placki z jabłkami). Wlać ją do formy i piec w piekarniku nagrzanym do 180C przez około 1,5 godz.
Kiedy ostygnie, należy je bardzo dobrze ukryć i próbować dodawać każdego dnia troszkę ulubionego alkoholu (ja dodałam rumu). Keks jest bardzo ciężki, taki, że można byłoby nim kogoś zabić, trzeba więc go kroić bardzo cienko. Podawać z kwaśną śmietaną, wymieszaną z cukrem pudrem i startymi ziarnami tonka (jeżeli się nie dodało alkoholu do ciasta, można go dodać do śmietany, jak również i skórkę pomarańczową). Smacznego!

eng