About Maurizio Catellan, a banana worth $ 120 000 and banana skin chutney

above / powyżej: Maurizio Cattelan “COMEDIAN / KOMEDIANT”; photo/foto: Sarah Cascone from/z: news.artnet.com


pl

In 2019 during Art Basel Miami Beach, Maurizio Catellan presented his “Comedian” – a banana taped to the Perrotin Gallery wall with duct tape. It was created as an edition of 3. Two of them were sold for $ 120 000, the third one was eaten by the artist David Datun.

David Datuna just ate the “Comedian” by Maurizio Cattelan / David Datuna właśnie zjadł “Komedianta”; photo/foto: Eva Uzcategui (Reuters); from/z: The Guardian

The new owners of Catellan’s bananas assured that they had bought an art idea, perfectly knowing the price of bananas in a food market and that the banana in the exhibition was changed every few days.

Today I weighed a banana. The Canarian banana to be precise (these bananas are smaller, firmer and their flesh is slightly orange. I like them better, perhaps because I lived for a short period in the Canary Islands). The banana weighed 150 grams – 100 grams of flesh and 50 grams of skin. It was easy then to calculate that the part uneaten by David Datuna, the banana skin, was quite an expensive waste ($ 40 000).

Not allowing any waste in the kitchen nor throwing money into the bin, I use banana skins to make cakes and chutneys. $ 120 000 vs almost free food! What a saving! And if I would like to sell my chutney, I would have to consider the fact that one small jar contains 3 banana peels. 3 times 40 000 equals $ 120 000. 1 jar of chutney has the same value as Catellan’s „Comedian”.

ALMOST BLACK BANANA SKIN CHUTNEY

3 organic banana skins (they can be frozen)
1 small onion (I used onion from Figueres, which is a Catalan variety)
1 small old apple (I found one like this in the fridge, which is not surprising at all. It’s June, so this poor apple is at least 9 months old!)
1 tsp salt
1 tsp black pepper
1 tsp turmeric
1 tsp ginger
1 tsp cinnamon
1 bay leaf
½ glass sugar
1 tbsp honey
½ glass vinegar (I used the leftovers of pickled chillies, but I added ¼ glass vinegar)
splash of olive oil

Cut the ends off the banana skins. Chop them (if they are frozen they should be prepared in that way before putting them in the freezer; you don’t need to defreeze them). Pour some olive oil into a deep frying pan or pot, add spices (excluding the cinnamon) and bay leaf, fry for about 1 minute until you smell the beautiful aroma. Add chopped onion and steam for a short time (you do NOT want onions to be golden!). Add banana skins, mix everything. Pour in vinegar and sugar, stew with the lid on, on a low heat, until banana skins are soft. Add some water if needed. At the end add honey and cinnamon, stew for a couple of minutes more.

Put into sterilized jars and immediately turn them upside down for a few hours. You can store this chutney for months, remembering that older chutney means better chutney. Unfortunately I couldn’t resist and I ate all of it within one week.

Almost black banana skin chutney is great on toast (you can make it from stale/hard bread, which will soften during toasting) with brie, feta cheese or smoked tofu.

And what about Andy Warhol? What was he doing with banana skins after painting the fruit, making a photograph of it or after eating the flesh?

Andy Warhol eating banana self portrait / Andy Warhol jedzący banana autoportret; 1982
Andy Warhol “Bananas” / “Banany”; from / z: The Guardian

I have no idea. What I know is that he wasn’t in the habit of wasting food. At least the food he was ordering in restaurants, which was the main part of his “NY diet”, described by himself in 1975 in the book „The Philosophy of Andy Warhol (From A to B And Back Again)”. Not wanting to gain weight (I know that problem!), Warhol used to order in restaurants food that he didn’t like. At a time when his fellow diners were enjoying the meal he would do anything but eat. At the end he would ask the waiter to prepare a doggy bag, no matter what class of restaurant it was. After leaving he would give the meal to any accidentally encountered homeless person.

Would this homeless person be happy with a banana peel, even the one worth $ 40 000? I dare to doubt, unless they could (and they would) monetize it. But I’m pretty sure that they would be very happy getting a jar of banana skin chutney!

Andy Warhol “The Philosophy od Andy Warhol (From A To B And Back Again)”



MAURIZIO CATELLAN, BANAN WARTY 120 000 $ I CHUTNEY ZE SKÓREK BANANOWYCH

W 2019 roku podczas Art Basel Miami Beach Maurizio Catellan zaprezentował „Komedianta” („Comedian”) – banana przyklejonego do ściany za pomocą srebrnej zbrojonej taśmy. Praca zaistniała w edycji 3 sztuk w cenie 120 000 dolarów każda. Dwie zostały sprzedane, trzecią zjadł artysta David Datuna. Nowi właściciele bananów zarzekali się, iż zdają sobie sprawę, że zakupili ideę sztuki, ponieważ po pierwsze znają wartość sklepową owoców, po drugie banany podczas wystawy regularnie zostawały wymieniane.

Zważyłam dzisiaj banana. Kanaryjskiego – ze względu na sentyment związany z miejscem, gdzie przez jakiś czas mieszkałam. Banany kanaryjskie są mniejsze, bardziej zwarte i mają miąższ o nieco pomarańczowym odcieniu. Banan ważył 150 gramów, z czego miąższ 100 gramów, a skórka 50 gramów. Łatwo więc policzyć, iż niezjedzona przez Davida Datunę skórka od banana była dość drogim odpadem (40 000 dolarów).

Nie pozwalając na marnotrawstwo w kuchni i na wyrzucanie pieniędzy do śmieci, skórki od bananów wykorzystuję do robienia ciast lub chutney. 120 000 dolarów przeciwko prawie darmowemu jedzeniu! Jakaż oszczędność! Jeśli chciałabym jednak sprzedać moje chutney, musiałabym wziąć pod uwagę fakt, iż w małym słoiczku mieszczą się 3 skórki bananowe, czyli 3 razy 40 000 równa się 120 000 dolarów. Słoiczek chutney wart tyle samo co praca Catellana.

PRAWIE CZARNE CHUTNEY ZE SKÓREK OD BANANA

3 bio skórki od banana (mogą być mrożone)
1 mała cebula (użyłam cebuli z Figueres, popularnego gatunku w Katalonii)
1 małe starzejące się jabłko (takie znalazłam w lodówce, jest w końcu czerwiec i to jabłko ma z 9 miesięcy!)
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka cynamonu
1 listek laurowy
½ szklanki cukru
1 łyżka miodu
½ szkl octu (użyłam zaprawy po ostrych papryczkach w occie, dodałam ¼ szkl octu)
oliwa z oliwek

Odetnij końcówki od bananowych skórek, a same skórki drobno pokrój (jeśli są mrożone, to powinny być tak przygotowane przed mrożeniem; nie ma potrzeby rozmrażania!). Na głęboką patelnię lub do garnka wlej odrobinę oliwy z oliwek, dodaj przyprawy (z wyjątkiem cynamonu) i liść laurowy, podsmaż przez minutę, aż zaczną pachnąć. Wrzuć posiekaną cebulę i duś razem przez krótką chwilę (cebula nie ma się zezłocić!). Dodaj bananowe skórki, wymieszaj. Wsyp cukier, wlej ocet i duś pod przykrywką na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. W razie potrzeby dolewaj odrobinę wody. Gdy bananowe skórki będą miękkie – dodaj miód i cynamon, duś jeszcze chwilę.

Wkładaj do wypasteryzowanych słoików, gorące postaw do góry nogami na kilka godzin. Możesz przechowywać miesiącami długimi, pamiętając, iż chutney potrzebuje czasu – im starsze tym lepsze. Ja niestety nie wytrzymałam i zjadłam wszystko w ciągu tygodnia.

Prawie czarne chutney z bananowych skórek jest genialne na tostach (możesz zrobić ze starego suchego chleba, który zmięknie podczas obróbki termicznej w tosterze) z serem brie, fetą lub wędzonym tofu.

A Andy Warhol? Co robił ze skórkami od bananów po ich namalowaniu? Po zjedzeniu ich miąższu? Nie wiem. Wiem jednak, iż nie miał w zwyczaju marnowania jedzenia. Przynajmniej tego, którego nie zjadał w restauracjach, co stanowiło część jego „nowojorskiej diety”, opisanej przez samego artystę w 1975 roku w książce „Filozofia Warhola od A do B i z powrotem”. Nie chcąc przytyć, Warhol postanowił zamawiać w restauracjach jedynie to, czego nie lubił. W czasie, gdy współbiesiadnicy rozkoszowali się daniami, Andy robił wszystko poza jedzeniem. Na koniec prosił kelnera o zapakowanie niezjedzonego posiłku na wynos. Robił to zawsze, bez względu na klasę lokalu, by po wyjściu z restauracji obdarować posiłkiem przypadkowo napotkanego bezdomnego.

Andy Warhol eating banana self portrait / Andy Warhol jedzący banana autoportret; 1982; from / z: The Guardian

Czy przypadkowy bezdomny ucieszyłby się ze skórki banana, nawet tej wartej 40 000 dolarów? Śmiem wątpić, no chyba że mógłby (i udałoby mu się) ją spieniężyć. Ucieszyłby się jednak z całą pewnością ze słoiczka chutney z bananowych skórek!

„Filozofia Warhola od A do B i z powrotem”; Wydawnictwo Twój Styl
eng

A table au Bazart! – a supper inspired by art

above / powyżej: “À TABLE AU BAZART!table au Bazart! / KOLACJA INSPIROWANA SZTUKĄ” by Serafin 2017; on the photo (by Serafin) Txomin Badiola “Double trouble”


pl

Have you ever seen the movie “The Hundred Foot Journey” with the amazing Helen Mirren? Food, Southern France, charming Saint Antonin Noble Val! And do you know what? I’m going to cook there next Tue! How great is that?

“The Hundred-Foot Journey” official trailer (youtube)

Cuisine And Art with Bazart (www.facebook.com/Bazart Textile) have the pleasure to invite you for a supper inspired by art “À TABLE AU BAZART”!!!
12/09/2017 – 7 PM

———————————————————————-
MENU:

// Invisible Bloody Mary Inspired By Andy Warhol(also available Invisible Virgin Mary = with no alcohol)

// Improved Beans Tin Inspired By Eduardo Paolozzi With Pure Buckwheat Bread

// Sausage From Toulouse Meatballs Stew In Apple Juice, Inspired By Toulouse-Lautrec, With Polenta (vegetarian version available on request)

// Surprise Inspired By …

// Organic red and white wine
———————————————————————–
/Menu is gluten free//Organic vegetables
/Meat – Boucherie Vincent Paluzzano, Naucelle//Wine – organic/
———————————————————————–

Eduardo Paolozzi “Improved Beans” 1972


À TABLE AU BAZART! – KOLACJA INSPIROWANA SZTUKĄ

Widzieliście kiedyś film z obłędną Helen Mirren „Podróż na sto stóp”? Jedzenie, południowa Francja, urocze Saint Antonin Noble Val. I wiecie co? W najbliższy wtorek będę miała przyjemność tam serwować kolację! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – tak się właśnie czuję!

Cuisine And Art razem z Bazart serdecznie zapraszają na kolację, inspirowaną sztuką „Do stołu w Bazart!”12/09/2017, godzina 19.00

MENU:

// Niewidzialna Bloody Mary, w wersji bez alkoholu Niewidzialna Maria Dziewica – inspiracja: Andy Warhol

// Puszka Ulepszonej Fasoli z Chlebem Gryczanym – inspiracja: Eduardo Paolozzi

// Pulpeciki Z Kiełbasy Z Tuluzy Z Polentą (wersja wegetariańska – na specjalne życzenie) – inspiracja: Henri Toulouse-Lautrec

// Niespodzianka inspirowana…

// Wino czerwone, białe – bio

———————————————————————————–

/ Menu bez glutenu // Warzywa bio

————————————————————————————
eng

Andy Warhol “Campbell’s soup cans” / “Puszki z zupą firmy Campbell” 1962; from/z: wikiart.org

About Andy Warhol, bottles, cans and diving

above / powyżej: ANDY WARHOL “CAMPBELL’S SOUP CANS / PUSZKI Z ZUPĄ FIRMY CAMPBELL” 1962, synthetic polymer paint on 32 canvases / syntetyczna farba polimerowa na 32 płótnach


2015-08-09-fanta1y2
Serafin 2015, Before And After – Underwater Fanta Can / Przed I Po – Podwodna Puszka Fanty
pl

Yes! This is a can of Fanta! No! This is not advertising for Fanta! And yes – you are absolutely right – this is a culinary artistic blog! So what is IT doing here after such a long silence???!!!

When I’m not creating art and when I’m not cooking – I dive. I just disappear into The Big Blue. And I do not have time to create, to cook, to write or even to think about all this “land-life-stuff”. And every year for few months I become A Fish. And I was thinking – should I explain my silence to you? Should I find perhaps better excuses than going to the underwater world? And I was waiting waiting and waiting. I wanted to find something that connects cuisine and art and diving. I really wanted to express myself, I really wanted to show you my three passions together. And finally I got it!

Yesterday morning I went for a dive and I found my “Absolutelly Full Underwater Fanta Can” on the sea bed at 10 metres deep! I do not drink Fanta, but it seemed a great occasion to write few words here. If Andy Warhol could make some art with Coca Cola bottles – why not me? If Andy could make art from the image of a can – then why not me?

andy warhol Green coca cola bottles 1962 oil on canvas
Andy Warhol, Green coca cola bottles, 1962, oil on canvas

The only difference I can find is that I had just ONE can. Not 32 or god knows how many. Just one. I decided to do not cook anything with its contents. Just drink it, post it and that’s it! At the end of the day it is a type of food!



ANDY WARHOL, BUTELKI, PUSZKI I NURKOWANIE

Tak! To jest puszka Fanty! Nie! To nie jest reklama Fanty! I owszem, macie zupełną rację – to jest kulinarno-artystyczny blog! To co do jasnej cholery TO robi tutaj???!!!

Kiedy nie tworzę, kiedy artystą nie jestem, kiedy nie gotuję – nurkuję. Po prostu zanurzam się głęboko w Wielki Błękit i nic mnie nie obchodzą przyziemne-naziemne sprawy. Nic a nic! Oddycham! Głęboko.

I tak czekałam. Czekałam. I czekałam. Szukałam okazji, by w końcu odezwać się, wytłumaczyć milczenie. Chciałam wytłumaczyć i połączyć trzy moje pasje: sztukę, gotowanie i nurkowanie. Szukałam. I znalazłam!

Wczoraj rano zanurzyłam się i na 10. metrach znalazłam moją „Przed I Po – Podwodną Puszkę Fanty”! Nie piję Fanty, ale uznałam to znalezisko jako cudowną okazję do odezwania się, do napisania słów kilku. Skoro Andy Warhol z butelkami Coca-Coli mógł? Skoro z puszką zupy mógł? To i ja mogę!

Jedyną różnicę, jaką odnajduję, jest liczba. Ja mam puszkę jedną. On 32 butelki Coca-Coli i cholera wie ile puszek zup! Po prostu wypić, wrzucić na bloga i to wszystko! Nie gotować! W końcu jest to płynne jedzenie samo w sobie (swego rodzaju materia żywieniowa)?

Dobranoc!

eng

 

About black squid ink burger with wild asparagus, Andy Warhol and Claes Oldenburg

above / powyżej: CLAES OLDENBURG “TWO CHEESEBURGERS WITH EVERYTHING (DUAL HAMBURGERS) / DWA HAMBURGERY ZE WSZYSTKIM”, 1962


pl

(Catalonia part 2.)

“There is nothing to eat.” – I often say, spending a few minutes with the fridge fully open. “Nothing!” – I repeat almost crying. “Let’s find some food!”.

Catalans are people full of passion. In spring and autumn there is a passion for foragaing. September and October mean mushrooms, which is similar to Poland’s national obsession. The springtime is really busy too. Young and old, men and women, all of them go for walks. Slowly, without any rush, carefully searching amongst grass, bushes and trees. In their hands they gently hold the green treasure – wild asparagus! Thin, green and excellent! Of course you have to know where to go, you have to know the right places, but when you spot the first one – you are hooked, you are already addicted to this Catalan hunting game! Imagine my surprise when once upon a time, on the busy road to Barcelona, with even busier ladies on white plastic chairs at the roadside, an older couple suddenly appeared before my eyes! They didn’t look like “regular clients”. Certainly not! And in that moment I spotted few long green stems in their hands. Wild asparagus – they can be everywhere!

I decided to go to the coast to have an opportunity to visit small beaches aswell. But surprisingly I found myself in the middle of the forest, surrounded by … 12, TWELVE!, semi naked young men and it wasn’t a dream! Yes … asparagus hunting can an adventure…

BLACK SOBRASADABURGERS WITH WILD ASPARAGUS

– black squid buns
– wild asparagus
– sobrasada de Mallorca

Black squid buns:
– 500 g strong white flour
– 10 g instant yeast
– 30 g butter
– 20 g sugar
– 300 ml luke warm water (it is possible that you would need more or less water, it depends on the flour)
– salt
– squid ink
– white seasame seed for sprinkling

1. Put the flour into a large bowl, add the salt to one side of the bowl and the yeast to the other. Add the sugar, the butter and half of the water. Mix it. Continue to add water little by little, add the squid ink until you obtain a beautiful rich black colour. You may need to add more water or more flour, as you want to have a soft dough, not soggy. Take the dough out of the bowl and continue mixing on a work surface. Knead it for about 10 minutes till smooth and silky. Put the dough into a lightly oiled big bowl and cover with a tea towel for about 1 hour, or possibly up to 2 hours. It has to rise well, approximately double in size.

2. When that happens tip the dough onto a floured surface and knead it one more time really well. Divide into 10 or 12 pieces. Form the balls. Place them into a baking tray, leaving quite big spaces between them. Sprinkle with sesame seeds. Cover with lighty oiled cling film and leave to rise again, for about 1 hour.

3. Put the baking tray, without the cling film, into a preheated oven, 210°C, for about 30 minutes until they sound hollow when tapped on the bottom.

In the meantime prepare the asparagus. Wash them. Cut off the stringy stalks. Heat some olive oil in a frying pan. When it is ready put in the wild asparagus and splash some water to create steam. Wait a minute until they change colour to vivid green. Add water if needed, but reduce it to have a small amount of tasty sauce. Sprinkle with salt.

Cut the bun into halves. Spread with sobrasada de Mallorca, which is a cured sausage paste from the Balearic Islands made with ground pork and paprika. Top with wild asparagus and EAT! Your not−so−fast food is ready! But if you do not want to bake your own buns, you have time and you want to have Great Fun − just fly to Barcelona or Girona and find a bakery with black buns made with squid ink. Treat them as you want. Make your own sandwich, make your own burger, sobrasadaburger, hamburger or cheesburger. Treat them as a fast food, but in a slow way. Or even make a movie, as Jørgen Leth did in 1982, filming Andy Warhal eating a burger for 4 minutes.

Andy Warhol eating a hamburger / Andy Warhol jedzący hamburgera; 1982 by Jørgen Leth

“My name is Andy Warhol and I just finished eating a hamburger”



(Katalonia część 2.)


CZARNE BURGERY, DZIKIE SZPARAGI, ANDY WARHOL I CLAES OLDENBURG

“Nie ma nic do jedzenia!” – to częste zdanie, które wypowiadam, wietrząc lodówkę i prawie zanosząc się cichym płaczem. „Nic!” – szlocham. „Trzeba wyruszyć na poszukiwania!”

Katalończycy to ludzie pełni pasji. Wiosną i jesienią zajmują się zbieractwem. We wrześniu i październiku masowo poszukują grzybów, zupełnie jak w Polsce (zresztą Hiszpanie nazywają ich właśnie „Polakami”!). Wiosenna pora również służy narodowych zrywom. Poszukiwacze młodzi i starzy. Kobiety i mężczyźni. Wszyscy, jak jeden mąż, powolutku przemieszczają się wśród traw, krzewów, lasów, prawie bezszelestnie. Jakby bali się ściągnąć na siebie uwagę innych. W sekretnych miejscach godzinami wypatrują. Z dumą potem wracają ścieżynami z zielonymi pękami, chudymi bukietami … dzikich szparagów. Ba, oczywiście trzeba znać miejsca sekretne, trzeba mieć dobry wzrok lub świetne okulary. Można mieć przy sobie odpowiednio wytresowanego potomka. Gra, w każdym razie, warta jest świeczki! I jeśli uda nam się zauważyć pierwszego szparaga – przepadliśmy, stając się częścią grupy poważnie uzależnionych Katalończyków!

Razu pewnego jakież było moje zdziwienie! Ruchliwa droga do Barcelony. Po bokach, przy leśnych dróżkach, plastikowe białe krzesła i siedzące na nich panie. Lub zaraz mające usiąść. Niedaleko nich … para staruszków, zupełnie wyglądających jak nie z tej bajki! Zupełnie nie z tej! Ale ale … i w tym momencie zrozumiałam, mój wzrok zatrzymał się na niewielkim bukiecie szparagów… Cóż, każde miejsce jest dobre.

Zdecydowałam się więc pójść na wyprawę. Niedaleko wybrzeża, by móc zahaczyć o jakąś pustą, małą plażę. Nagle, zupełnie niespodziewanie, znalazłam się jednak w środku lasu, otoczona … 12, DWUNASTOMA!, półnagimi młodymi mężczyznami! I nie był to sen! Jak widać poszukiwanie/zbieranie (do wyboru) dzikich szparagów może być wyjątkową przygodą…

CZARNE SOBRASADABURGERY* Z DZIKIMI SZPARAGAMI

– czarne miękkie bułki, zrobione z atramentem kałamarnicy

– dzikie szparagi

– sobrasada de Mallorca*

* sobrasada de Mallorca – podobna do polskiej metki, ale z dużą ilością papryki, która nadaje jej fantastyczny pomarańczowy kolor, typowa dla kuchni Majorki

Czarne bułki:
– 500 mąki
– 9-10 g drożdży w proszku (zależy od opakowania)
– 30g masła
– 20g cukru
– 300ml letniej wody (być może miej lub więcej, ilość wody zależy od mąki)
– sól
– atrament kałamarnicy
– biały sezam do posypania

1. Wsyp mąkę do dużej miski, dodaj sól po jednej stronie i drożdże po drugiej (tak, by się nie dotykały). Wsyp cukier, masło i połowę wody. Wymieszaj. Kontynuuj, dodając powoli wodę oraz atrament, aż do uzyskania głębokiego czarnego koloru. Być może będziesz potrzebować większej ilości wody lub większej ilości mąki. Masa ma być elastyczna i miękka. Wyłóż ciasto na blat i wyrabiaj do momentu, gdy przestanie kleić się do rąk. To potrwa mniej więcej 10 minut. Odłóż je miski, wysmarowanej lekko oliwą, przykryj folią kuchenna lub ręcznikiem i odstaw na mniej więcej godzinę do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swą objętość, jeśli nie – odstaw na kolejną godzinę. Pamiętaj, że lubi ciepło i nie toleruje przeciągów.

2. Wyrośnięte ciasto wyłóż na blat i ponownie wyrabiaj. Podziel na 10-12 równych części i uformuj bułeczki. Posyp ziarnami sezamowymi i połóż na blasze do pieczenia, wyłożonej papierem do pieczenia. Zakryj folią spożywczą, lekko wysmarowaną oliwą (by nie przywarła do bułek) i odstaw na kolejną godzinę.

3. Wstaw blaszkę z bułkami (bez folii) do rozgrzanego piekarnika do 210°C. Piecz przez mniej więcej 30 minut, aż do momentu, gdy uderzając w dół bułki usłyszysz głuchy dźwięk, jakby echo. W międzyczasie przygotuj szparagi. Umyj je i odetnij zwłókniałe łodygi. Postaw patelnie na gazie, rozgrzej, dodaj odrobinę oliwy z oliwek. Wrzuć szparagi. Wlej odrobinę wody, by stworzyła się para. Poczekaj minutę, aż szparagi zaczną zmieniać kolor na żywy zielony. W razie potrzeby dodaj trochę wody, ale odczekaj by odparowała – potrzebujesz tylko odrobin „sosu”. Gotowe. Jeszcze tylko odrobina soli.

Przekrój bułkę na dwie części. Posmaruj sobrasadą. Połóż szparagi. JEDZ! Twój nie-tak-szybki-fast-food jest gotowy!

Oczywiście jeśli nie masz ochoty na pieczenie czarnych bułek i poszukiwanie atramentu z kałamarnic, jeśli masz czas i chcesz przeżyć cudowną przygodę – leć do Barcelony lub Girony, znajdź piekarnię, robiącą pieczywo z atramentem i stwórz swój własny burger – sobrasadaburger, cheeseburger, hamburger. Taki, jaki tylko chcesz! A nawet zrób o tym film, jak Jørgen Leth w 1982, nakręcając Andy Warhol’a … jedzącego burgera i mówiącego na końcu:

Nazywam się Andy Warhol i właśnie zjadłem hamburgera.”

Film trwa cztery minuty i możesz go zobaczyć powyżej.

kadr z filmu “Andy Warhol jedzący hamburgera”; 1982 Jørgen Leth
eng

About white stuff, into the white and not only that

above / powyżej: TOULOUSE-LAUTREC “INVITATION TO A GLASS OF MILK / ZAPROSZENIE NA SZKLANKĘ MLEKA”, lithograph / litografia, 1897


pl

In 1896 Henri Marie Raymond de Toulouse-Lautrec-Monfa wrote a letter to his mum, that he had found an apartment in Paris and that he was happy there.

In 1897 he created the lithograph “Invitation to a glass of milk” and sent it to his friends. It was his reponse to a just opened milk bar in the french capital. And milk? Milk wasn’t his cup of tea!

In 1962 Anthony Burgess wrote “A Clockwork Orange” and  Stanley Kubrick 7 years later made the movie with the same title – Moloko and the Korova Bar came into this world. With milk. And not only that. With a special ingredient too. Also white.

In 1966 Andy Warhol made a movie called “More milk”.

In 2010 James White painted “Milk and stuff“.

James White “Milk and stuff / Mleko i inne” 2010

In 2015, February 2015, the snow came and turned my world into the white. And I decided to make some stuff. But not milk. Not exactly.

Cow doodle / Szkic krowy – Jeff Midghall (Thanks!)

Having A Special Walnut Tree with probably the biggest walnuts in the world I feel really spoiled. Walnut biscuits, cakes, pesto, snacks, walnuts crushed into salads and on sandwiches. Walnuts here and walnuts there. And when days entered quietly into The White I decided to make walnut milk, thinking about some friends who don’t drink the cow variety, especially about a small boy called Leo (www.leoblog.pl/en/).

WALNUT MILK FOR LEO

– 1 glass of shelled walnuts, soaked overnight
– 2-3 glasses of fresh cold water
– OPTIONALLY: pinch of salt, some honey, vanilla pod or grated tonka bean

Blend walnuts into a paste. Slowly add water. Wait a little till smooth. Drink as it is or strain through muslin (the rest you can use for making biscuits, cake or even pesto – please do not throw out!). Keep in the refrigerator – it will last a few days.



O BIELI I NIE TYLKO O NIEJ

Roku pańskiego 1896 Henri Marie Raymond de Toulouse-Lautrec-Monfa napisał list do swojej matki, w którym poinformował ją, iż znalazł mieszkanie w Paryżu i że jest w nim szczęśliwy.

Roku pańskiego 1897 zrobił litografię, zatytułowaną „Zaproszenie na szklankę mleka” i rozesłał do swoich przyjaciół. Praca ta stanowiła swoistą satyrę, będącą reakcją Henryka na nowo otwarty bar mleczny we francuskiej stolicy. Mleko?! Nie, nie! W mleku Henri nie gustował!

Roku pańskiego 1962 Anthony Burgess napisał „Mechaniczną pomarańczę”, a 7 lat później Stanley Kubrick zrobił kultowy film o tym samym tytule. Moloko i Korova Bar przyszły na świat! Nie tylko z białym mlekiem, ale i inną ingrediencją o tym samym kolorze…

Roku pańskiego 1966 Andy Warhol nakręcił film „Więcej mleka”.

Roku Pańskiego 2010 James White namalował „Milk and stuff”.

Aż w końcu roku pańskiego 2015, w lutym, przyszedł śnieg i zaczarował świat wokół. Wessał mnie w swoją biel i zaczarował. Spojrzałam w dal. Gdzieś tam był orzech, ogromne drzewo, dające co roku największe orzechy tego świata. Postanowiłam zrobić Białe. Białe Nie-Mleko. Bo skoro orzechy zdarzyłam już przerabiać na ciasta, ciasteczka, pesto, przekąski, dodatki do sałat, to przecież mogę zrobić z nich mleko dla tych, którzy krowiego nie mogą lub pić nie chcą. Dla Leo – mojego małego przyjaciela (www.leoblog.pl).

MLEKO ORZECHOWE DLA LEO

– 1 szkl obranych orzechów włoskich, namoczonych przez noc
– 2-3 szkl zimnej wody
– opcjonalnie: sól, miód, wanilia lub sproszkowane ziarna tonka

Zmiksuj orzechy na pastę, powoli dodawaj wodę, aż płyn będzie aksamitny.
Pij od razu lub przecedź (nie wyrzucaj resztek, możesz wykorzystać je do zrobienia pesto lub upieczenia ciasta!). Przechowuj w lodówce nie więcej niż kilka dni.

eng