About red currant ice cream, Joseph Beuys and summer buzz

pl

This is the season for red currants, which can be quite difficult to love. They are not so sweet, they have millions of pips and they are not easy to buy. My neighbour has a few beautiful bushes in his garden and for several days I was trying to catch him there. Obviously he went somewhere, and I didn’t want just to go and take his precious currants. Finally I visited his wife and I could go and pick some red beauties. It seems to me that Toulouse Lautrec had to have some red currant bushes in his garden too, because he wrote the recipe for……………red currant salad. However – it was the most borring recipe ever! Take currants, pour over sugar, eat. It more or less sounds like that! First of all – I do not follow any recipe exactly, I just can’t, even if I try sometimes. In the end I made Henri’s red currant salad frozen and in liquid form! It was fun, messy and all around me changed colour, into pink. Pink? Oh, pink certainly is not my favorite colour! However … it can be intriguing!

2015-06-27-red-currant-ice-RED CURRANT ICE CREAM inspired by Toulouse-Lautrec

– 1 glass of red currants
– 2 very ripe bananas
– kirsch

A day before, peel very ripe bananas and slice them. Put into the freezer.

Squash red currants and wipe them through a sieve to separate the pips from the juice. You will end up with a beautifully deep red, velvety thick liquid. Blend the frozen bananas until smooth, add the red currant juice and a few drops of kirsch, just to add some flavour. Eat immediately or put into a silicon form and freeze it. Take out of the freezer about 1/2 hour before serving.

Yes, there is no sugar added. No cream nor milk. Nothing. Just the pure pleasure of fruit. You can prepare it for children not adding the kirsch. They will have no clue that there are eating only fruit! Just a small magic trick –  healthy ice cream? Yes!

2015-06-27-RCIC-2

joseph-beuys-double-gouache
Joseph Beuys, Double Gouache, 1959-1960

Already having the red currant salad in frozen form made, some alcohol around (kirsch) and the colour pink in fifty shades, I decided to invite to my Red Currant Salad Event a special guest. An artist who’s art is not easy for me. And never was. Do I like him? The truth is – sometimes. Sometimes I do not. Do I belive in his art? I’m not so sure. But I’m addicted to his greys, to his love for felt and I find his pink gouache a very acurate and intriguing art work for this recipe.

Once upon a time, many years ago, I went to the Spanish coast to start my new life. A few days after me, my girl friends joined me. We lived in small tiny flat next to the beach and we were the most happy girls in the world. Beach, parties, relaxing, good food and great drinks. However – one day we felt tired of wine and we wanted to drink something different. We bought fresh coconut, pineapple and a bottle of rum. Easy peasy lemon squeezy! I was in charge of putting all the ingredients into a blender and mixing them. First – fruit, after – alcohol. Ooooo, not sweet at all! Sugar needed urgently! White stuff in, blend, try……………Pour everything, but really EVERYTHING, into the sink!!! Yes, I put … salt instead of sugar!!! A whole litre of rum wasted!!! What a nightmare!!! But it was the beginning of my Spanish life and I didn’t realize that Spanish salt has bigger grains than sugar, not like in Poland. And all of us we learn from our mistakes… Don’t we? (But why? Why a whole litre of rum?!).

After that story I learned not only the difference between Polish and Spanish sugar/salt, but I learned a lot more. About great summer buzzes too. And I started to love mixtures of fresh fruit juices with cava (Spanish sparkling wine). However this time I’m in France without the cava, but with prosecco (Italian sparkling wine), which I adore.

RCL 1 DSC_6873

RED CURRANT SALAD IN LIQUID inspired by Toulouse-Lautrec and Joseph Beuys

– 1 prosecco or cava or champagne
– red currants
– honey (agave syrup for a vegan option)
– splash of kirsch

Make the red currant juice as above. Add honey to your taste. Mix it with prosecco/cava or champage. Add a splash of kirsch. Serve in very cold glasses, preferably with ice cubes. Enoy your happy summer days!


JOSEPH BEUYS, CZERWONE PORZECZKI I COŚ MOCNIEJSZEGO NA LATO

Sezon na czerwone porzeczki uważam za rozpoczęty już jakiś czas temu, odkąd przyuważyłam u sąsiada pięknie czerwieniące drobiny na krzakach. Zamarzyłam. Zapragnęłam, choć przecież miłość to trudna. One – niesłodnie, z obrzydliwymi okropnymi ohydnymi milionami małych wrednych pestek, trudne do kupienia, takie niedoceniane, gdzieś tam zagubione wśród truskawek, jagód czy malin. Ale mocne! Wyraźne, głębokie! Zupełnie w końcu obłędnie uzależniające!

Podejrzewając, iż Henri Toulouse-Lautrec sam w ogrodzie czerwone porzeczki posiadał, udałam się do sąsiada „po prośbie”. On sam wybył, pozostała żona. Za jej zgodą udałam się w stronę krzaków i radośnie rwałam, rwałam, rwałam. Nieświadomie, że już niebawem świat mój zaróżowi się pięćdziesięcioma odcieniami niezbyt lubianego koloru, który jednak odpowiednio użyty może stać się bardzo intrygującym i akuratnym!

Oto historia Najnudniejszego Przepisu Świata. Toulouse-Lautrec rekomenduje zasypać porzeczki cukrem i cieszyć się tak powstałą … sałatką! Postanowiłam pójść nieco dalej i stworzyłam dwie sałatki z czerwonych porzeczek – pierwszą w stanie mrożonym, drugą w stanie płynnym (dla dorosłych).

SAŁATKA Z CZERWONYCH PORZECZEK W STANIE MROŻONYM,
inaczej zwana Lodami Z Czerwonych Porzeczek, zainspirowana Toulouse-Lautrec’iem

– 1 szklanka czerwonych porzeczek
– 2 bardzo dojrzałe banany
– kirsch

Dzień przed przyrządzaniem lodów obierz banany, pokrój na plasterki i włóż do zamrażalnika.

Rozgnieć czerwone porzeczki i przetrzyj przez sito, oddzielając pestki od soku. Zmiksuj banany na gładką masę, dodaj porzeczkowy sok i odrobinę kirsch’u do smaku. Serwuj od razu lub włóż do foremek i zamróź. Wyjmij z zamrażalnika ½ godziny przed podaniem.

Jeśli masz gdzieś w pobliżu dzieci, które nie przepadają za owocami – nie dodawaj alkoholu i serwuj im zdrowy deser bez cukru, bez śmietany, bez mleka – ot Deser Idealny!

Mając już jedną „sałatkę” gotową, mając już odrobinę alkoholu w pobliżu ( w tę rolę wcielił się kirsch) oraz mając różu poza dziurki w nosie, postanowiłam zaprosić na mój Porzeczkowy Wieczór specjalnego gościa – artystę, którego sztuka nigdy dla mnie łatwą nie była. Czy go lubię? Czasami. Czy wierzę w to, co tworzył? Nie jestem taka pewna. Ale wiem, że już dawno temu uzależniłam się od jego szarości, pokochałam filc i zauroczyłam się różowawmi plamami (patrz: praca powyżej). Oto Joseph Beuys!

Dawno dawno temu, kiedy rozpoczynałam nowe życie w Hiszpanii, odwiedziły mnie przyjaciółmi i miałyśmy przepiękne błękitne lato, będąc najszczęśliwszymi istotami pod słońcem. Razu pewnego, zmęczone piciem wina, postanowiłyśmy napić się czegoś specjalnego. Dziewczęta pobiegły żwawo po kokosy, ananasy i rum. Ja wcieliłam się w rolę barmana i odpowiedzialna byłam za przygotowanie owoców, zmiksowanie i zmieszanie z alkoholem. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, aż do momentu, gdy okazało się, że cukier jest nagle bardzo potrzebny. Dodałam, spróbowałam. I … wylałam CAŁOŚĆ do zlewu!!! Taaaaaaaaaaak, zamiast cukru dodałam … soli, która w Hiszpanii bardzo często jest większa od cukru, czyli odwrotnie niż w Polsce. Cóż, człowiek uczy się na błędach, choć muszę szczerze przyznać, że trudno było nam się pogodzić ze stratą litra rumu!

W poźniejszych już czasach rozsmakowałam się w mieszankach świeżych soków z hiszpańską “cava” (hiszpańskie wino musujące). Stąd też zaczerpnęłam inspirację do płynnej sałatki z czerwonych porzeczek, mimo iż aktualnie nie przebywam w Hiszpanii, a we Francji, nie mam cavy ani szampana, lecz prosecco (włoskie wino musujące).

SAŁATKA Z CZERWONYCH PORZECZEK W PŁYNIE,
zainspirowana Toulouse-Lautrec’im i Joseph’em Beuys’em

– 1 prosecco / cava / szampan
– czerwone porzeczki
– miód (opcja dla wegan: syrop z agawy)
– odrobina kirsch’u

Zrób sok z czerwonych porzeczek jak w przepisie na porzeczkowe lody. Dodaj miodu do smaku. Wymieszaj z bardzo wyziębionym prosecco/cavą czy szampanem. Podawaj w schłodzonych kieliszkach, najlepiej z lodem. Rozkoszuj się latem, pij z umiarem!

eng

Whistler’s Mother, Mother’s Day, Tim Berg with Rebekah Myers and pistachio ice cream

Whistlers-Mother-700
James McNeill Whistler, Whistler’s Mother (Arrangement in Grey and Black No.1) / Matka Whistlera, 1871

pl

Today in Poland we celebrate Mother’s Day. Therefore I have decided to show you a beautiful painting by James McNeill Whistler – the portrait of his mum painted in 1871. The first time I saw this huge oil painting was many years ago in Paris in the Musée d’Orsay. I stood spellbound. I forgot about the whole world. Those grey colours, those blueish dark shadows… And all of those feelings behind it. Mum – I love you! Thank you for everything!

I wanted to do a special dessert, dedicated to all mums around the world. And I was thinking – what do all of us (almost all) like? What treat is so special? Ice cream! I always thought that we enjoy them so much because they give us magical moments when we become children once again. This is a moment of pleasure which doesn’t last long.

Tim Berg Rebekah Myers
Tim Berg + Rebekah Myers, Enjoy it while it lasts, lacquered wood / lakierowane drewno, 2007

I have loved ice cream ever since I can remember. I grew up in a communist country and in those days we had nothing. Shops were empty, you could only buy … vinegar (!). But occasionally we could buy some ice cream after queuing for a few hours, it was a real treat! But, to be honest, they weren’t any good. Just something sweet and cold. Normally they were vanilla or cocoa (yes, cocoa not chocolate) flavoured, without any vanilla of course. When communism died a not so natural death in Poland we started to have more ice cream shops and more ice cream flavours. Strawberry, lemon, caramel and “malaga” (rum and raisin without any rum). Still nothing exiting.

When I was 15 I went for the first time to France (yes, with my Mother).

– “You can have as many ice creams as you can eat my darling” – she said.

So I did. I bought the biggest ice creams you could imagine. All flavours – melon, blackberry, kiwi, stracciatella, salted caramel, cherries, walnut, hazelnut, chocolate and God knows what else. Including pistachio. Since that day I have understood what heaven means to me. Then I started to try pistachio ice cream everywhere and made a private competition listing them from best to worst. Sometimes they were awful, almost inedible, just green frozen horrible stuff. Sometimes they were almost orgasmic. For years the leading light was a small “gelateria” in Eivissa town (Ibiza). For the last one and a half years I have struggled to decide between two others – in Bergamo and in Barcelona. Finally “DeLaCrem” in Barcelona won with its  Italian artisan ice cream maker – Massimo Pignata. Grazie mille!

Unfortunately I don’t live in Barcelona and I can’t go every day to DeLaCrem, so I had to make the pistachio ice cream myself. And it didn’t last long.

pistachio-ice-cream-3

pistchio-diptych

PISTACHIO ICE CREAM

150g pistachios
1/2 l milk (I used sheep’s milk)
2 tbs corn starch (I used Polish potatoe starch)
70g sugar

Boil some water and blanch shelled pistachios (put them into the boiling water for about 2-3 minutes). Drain them and take off the skins. Then blitz in a food processor until smooth, adding a splash of water. You should obtain a nice paste.

Mix the potato starch with half the milk. Warm the rest of the milk in a small pan, adding sugar until it is desolved. Slowly pour into it the mixture of starch and milk. Stir gently until it thickens. Remove from heat and chill well.

When cold mix it with the pistachio paste and pour into the ice cream machine (use it according to the machine’s instructions). Freeze it or eat at once. With your mum of course!



JAMES McNEILL WHISTLER, TIM BERG, REBEKAH MYERS, DZIEŃ MATKI I LODY PISTACJOWE

Dzisiaj Dzień Matki, zdecydowałam się więc zaprezentować jeden z moich ulubionych obrazów – “Matka Whistler’a” z 1871 roku, znany również jako “Aranżacja szarości i czerni nr 1”. Pamiętam jak dziś, kiedy ujrzałam ten ogrom szarości i niebieskich cieni lata temu w paryskim Muzem d’Orsay. Stanęłam zaczarowana. I tak stałam. Stałam. Stałam. A czas płynał, jak to ma w swoim zwyczaju. James McNeill Whistler zaczarował mnie, oczarował, obsypał magicznym pyłem. Te uczucia, ten związek, ta relacja między dzieckiem a matką! Mamo – kocham Cię i dziękuję za wszystko!

Z okazji Ważnego Święta i ku zapomnieniu szału (politycznego) ostatnich dni, chciałam zrobić deser. Specjalny. Matczyny. Zadedykowany wszystkim mateńkom tego świata. A cóż kochamy prawie wszyscy? Lody, oczywiście lody! Myślę, że ta miłość to podziękowanie za kilka krótkich chwil Absolutnej Przyjemności i powrotu do Kraju Dzieciństwa. Minuta, dwie i bańka pryska, topi się…

Kocham lody odkąd pamiętam. I mimo wychowania w komunie, a może dzięki temuż, wspominam nawet ochydne mrożone paskudy z sentymentem. Z trudem wystane w kolejce waniliowe bez wanilii i kakaowe, mające być namiastką czekoladowego marzenia. Kule lub kostki. Wraz z niezupełnie naturalną śmiercią komunizmu narodziła się nowa era lodowa. Kolejne lodziarnie. Nowe smaki. Karmelowe, truskawkowe razem z cytrynowymi, malaga z rodzynkami, ale bez rumu. Niestety nadal mało interesujące. Świąteczne, owszem, ale bez ochów i achów.

I tak do momentu, gdy mając lat 15 pojechałam po raz pierwszy do Francji (z Mateczką oczywiście, bo w końcu to matczyny ma być post), a Szanowna Pani Matka oznajmiła:

„Dziecko, możesz kupić sobie tyle lodów, ile jesteś w stanie zjeść.”

Uczyniłam, co było nakazane. Tyyyyyyyyle. I o wszystkich smakach. Melonowe, jeżynowe, o smaku kiwi, stracciatella, słonego karmelu, wiśniowe, orzechowe, laskowe, czekoladowe i jakie tylko istniały. Również pistacjowe, które od tego czasu stały się moją obsesją i dla których stworzyłam osobistą listę rankingową. Na samym jej szczycie przez lata figurowała niewielka lodziarnia z Ibizy. Jednak półtora roku temu została zdetronizowana – do wyboru (bardzo trudnego zresztą) miałam lodziarnię z włoskiego Bergamo i lodziarnię z Barcelony. W końcu po wielu żmudnych próbach pełnych poświęceń wygrała barcelońska DeLaCrem, ale z włoskimi korzeniami, ponieważ rzemieślnikiem lodowym jest Włoch Massimo Pignata. Grazie mille!

Niestety nie mieszkam w Barcelonie i niestety (a może na szczęście?) nie mogę chodzić każdego dnia do DeLaCrem. Postanowiłam więc zrobić lody pistacjowe i od razu je zjeść!

LODY PISTACJOWE
150g pistacji
½ litra mleka (użyłam owczego)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
70g cukru

Zagotuj wodę i zblanszuj obrane orzechy pistacjowe (czyli wrzuć je do gotującej się wody na 2-3 minuty). Odcedź i obierz ze skórek. Zmiksuj na pastę, dodając odrobinę wody.

Wymieszaj mąkę ziemniaczaną z połową mleka. Drugą połowę zagotuj. Dodaj powolutku miksturę mąki ziemniaczanej i mleka, ciągle mieszając, aż zgęstnieje. Odstaw. Wystudź.

Do zimnej masy dodaj pastę pistacjową i dobrze wymieszaj. Przełóż do maszynki do robienia lodów i postępuj zgodnie z instrukcją (nie zapomnij wstawić maszynki dzień wcześniej do zamrażalnika!). Gotowe lody zamróź lub jedz od razu, z mamą oczywiście!

eng

About breaking the ice (strawberry sorbet)

pl

First look. Shy blush. Sun. Finally fresh warm air. Waiting for more. Transient moments.

2015-04-25-break-the-ice
STRAWBERRY SORBET

– strawberries
– acacia honey
– a little lemon juice
– a little lemon zest
– pinch (very small one) of sea salt
– lemon balm (optional, if you have in your garden)

Blend everything till smooth. Sweeten to taste. Freeze in a flat dish. Break the ice and take the pleasure!

That was my short story. About the bright side of ice. And its other side, the dark one. Fin Riiko Sakkinem (“the founder of Turbo Realism, a 21st century art movement which depicts the globalized capitalism with a mocking verisimilitude”) made this work:

riiko sakkinen the enemy has poisoned the ice cream 2003
Riiko Sakkinem, The enemy has poisoned the ice cream, 2003

O LODACH PRZEŁAMYWANIU

Pierwsze spojrzenie. Słońce. Wreszcie ciepłe świeże powietrze. W oczekiwaniu na więcej. Nieustająco. Uchwytne chwile. Lub nie.

TRUSKAWKOWY SORBET
– truskawki
– miód akacjowy
– trochę soku z cytryny
– odrobina startej cytrynowej skórki
– minimalna ilość morskiej soli
– melisa (opcjonalnie, jeśli masz w ogrodzie)

Zmiksuj wszystkie składniki, dosładzając według własnych upodobań. Włóż do zamrażalnika w płaskim naczyniu na minimum kilka godzin. Przełam lody (wszelakie), zamieniając je w rozkosze!

To było kilka moich krótkich zdań. Tak krótkich, jak topniejące lody. Minimalistyczna historia o jasnej stronie. A ponieważ zawsze istnieje również ciemna – oto praca Fina Riiko Sakkinem’a z 2003 roku, zatytułowana „Wróg zatruł moje lody”.

eng